Site Loader

Weronika

 

Co mnie łączy z Jennifer Lopez? Na pierwszy rzut oka nic, nawet do głowy by mi nie przyszło, że może nas coś łączyć. Dopóki nie urodziłam dziecka – i tu zbliżamy się do sedna. Ona co prawda urodziła bliźniaki, ale to co powiedziała po porodzie, zbliżyło nas (choć ona o tym nie wie i nigdy się nie dowie).

„To był najtrudniejszy okres w moim życiu” – wyznała piosenkarka, mówiąc o okresie poporodowym. „To były najtrudniejsze trzy miesiące!” – krzyczałam do ojca mojego dziecka, szlochając. On patrzył na mnie z przerażeniem, próbując przemówić babie do rozumu: „Kochanie, dlaczego się nie cieszysz, przecież mamy zdrową, cudowną córeczkę?”. No właśnie dlaczego się nie cieszę? Dlaczego chce mi się wyjść przez balkon i nie wrócić (zastanawiałam się nad tą opcją, tylko doszłam do wniosku, że jest duża szansa, że przeżyję i uwierzcie mi: nie chciałabym być kaleką z depresją poporodową!).

Tak właśnie to się nazywa – DEPRESJA POPORODOWA! Byłam pewna, że mnie to nie dotknie (chociaż uprzedzano nas w szkole rodzenia o jej istnieniu). Ja już swoje w życiu przeszłam i wyszłam (po ciężkiej pracy nad sobą) na prostą – myślałam naiwnie… No cóż, spotkałyśmy się z tą Panią w cztery oczy – i wiecie co najstraszniejsze? Uwierzyłam, że to ona ma rację, mówiąc mi, że jestem beznadziejną matką, że jestem do niczego, przecież setki tysięcy kobiet na całym świecie radzą sobie z tym wszystkim, w końcu moja mama też to przeszła.

Moja mama… Mam 37 lat i nigdy bym nie przypuszczała, że w tym wieku to najbardziej na świecie będę potrzebować mojej mamy, która mi pokaże, jak poradzić sobie ze wszechogarniającym strachem, że zrobię coś nie tak, że uszkodzę moją kruszynkę, że coś przeoczę, coś bardzo ważnego, co będzie miało dla moje maleństwa fatalne konsekwencje na całe życie. Tak wtedy pragnęłam, żeby inna osoba zrozumiała, co czułam, potrzebowałam wsparcia, otuchy, a nie pytań w stylu: „Dlaczego płaczesz? Dlaczego jesteś zmęczona, przecież córeczka cały czas śpi?”. No właśnie, dlaczego? Dlaczego to ja, dojrzała, doświadczona kobieta po ciężkich przejściach, która potrafiła sobie poradzić ze wszystkim, co ją spotkało w życiu, nie umiałam poradzić sobie  z tym, z narodzinami wymarzonego dziecka – cóż może być bardziej absurdalnego! Chińczycy mają świetne powiedzenie – uważaj o czym marzysz…

Marzenia… o czym marzę w tej chwili? O tym, żeby spać tyle, ile chcę, o tym, aby nie myśleć tydzień do przodu jak zorganizować skok do kosmetyczki, o tym, aby przestać słyszeć w głowie głos, który pyta, czy ona (córka) śpi, czy nie jest głodna? Kiedyś moja mama mi powiedziała, że dopiero niedawno przestała się bać o mnie. Dopiero teraz to rozumiem.

 

I. Koszewska (2010). O depresji w ciąży i po porodzie. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2010.